Z racji tego, że przez jakieś kilka lat udało mi się zebrać dość sporą bazę zdjęć, informacji i inspiracji, które chciałabym „przelać na papier” piszę do Was realizując mój blogowy projekt. Powstaje on również, ponieważ poczułam potrzebę „oprawy” dla moich fotografii.

Mam nadzieje, że dzięki nim zaprowadzę Was do magicznych, nieznanych powszechnie miejsc, opisując w sporej części bliską mojemu sercu Sardynię. 

Z wykształcenia jestem historykiem sztuki i to właśnie w momencie, kiedy moja praca magisterka miała już jako taki kształt, podjęłam decyzję o pisaniu. Po dość intensywnych studiach, mogę śmiało stwierdzić, że akurat teraz jestem w stanie w sposób kompetentny poruszyć pewne kwestie historyczne kraju, którego dzieje są tak skomplikowane, że nie śmiałabym podejmować się tego typu tematów wcześniej. Co nie znaczy, że jestem nieomylna!

Plan mój rozpoczął się w dość upalny, sierpniowy wieczór we Florencji, kiedy to wpadłam na pomysł nazwy bloga i stwierdziłam, że w końcu jestem gotowa na obiektywne spojrzenie na ten kraj, z jego wszystkimi pięknościami i dziwnościami zarazem.