PODRÓŻE Z WEHIKUŁEM CZASU

Le Cantine di Mello – najbardziej swojskie święto wina we Włoszech

Jeżeli chcecie poczuć prawdziwą atmosferę radowania się z jesiennych zbiorów winogron i lubicie zaszaleć w swojskim klimacie, to Le Cantine di Mello dedykowane są zdecydowanie dla Was! Impreza utrzymana w niezwykłej atmosferze, pozwoli Wam na spróbowanie przepysznych win, serwowanych przez prawdziwych mieszkańców Valtelliny. Goszcząc Was w swoich winnych piwnicach, opowiedzą Wam o tym niezwykłym napoju, przedstawią historię jego produkcji, a także rodzaj starannie hodowanych i pielęgnowanych przez nich winorośli, z którego jest wytwarzany. 

Mello

Mello to malutkie miasteczko, zamieszkałe przez około 1000 osób. Znajduje się w prowincji Sondrio, w północnych Włoszech, w regionie Lombardia, niedaleko Morbegno (około godziny od Mediolanu). Zlokalizowane jest na dość pokaźnym wzniesieniu, z zapierającą dech w piersiach panoramą i widokiem na pasma górskie, a także liczne winnice, w których od stuleci produkuje się najwyśmienitsze winogrona. W miasteczku spotkacie przede wszystkim prawdziwych mieszkańców Valtelliny, którzy z dumą pielęgnują swoje tradycje, kulturę i język. Przechadzając się po niezwykle klimatycznych uliczkach, natraficie na domy utrzymane w rustykalnym stylu, wybudowane wieki temu z kamienia, z drewnianą stolarką i kapliczkami, w których nie raz dostrzec można fragmenty fresków o ludowym charakterze.

Co to takiego cantine

Słowo cantina w j. włoskim oznacza dosłownie piwnicę, a dokładnie podziemie, w którym składuje się wino, ale też długo dojrzewające sery i szynki, będące włoską specjalnością. Cantine to również nazwa wydarzeń jakie organizowane są we Włoszech, zazwyczaj na przełomie września i października, czyli w miesiącach, w których następuje prawdziwa kulminacja zbiorów winogron, potrzebnych do produkcji wina. 

We Włoszech ten szlachetny napój spożywany jest do posiłków, czy też w trakcie tzw. aperitivo (np. prosecco), a ponadto podczas charakterystycznych dla każdego regionu i miasteczka, degustacji. Nie jestem żadnym specem od win, ale jeszcze w Krakowie, tuż przed wyjazdem do słonecznej Italii, udało mi się wybrać na podstawowy kurs sommelier, na którym to właśnie nauczyłam się wielu przydatnych mi we Włoszech kwestii (chociażby tego jak należy trzymać kieliszek). Poza tym wtedy uświadomiłam sobie, że wino to też temat przewodni wielu dzieł sztuki, np. w moich ulubionych barokowych obrazach Caravaggio „Bachus” i „Chory Bachus” (*uosobienie każdego, komu degustacja wymknie się spod kontroli!). 

Jak to wszystko funkcjonuje 

Tzw. pass – wejściówkę na Cantine di Mello, zakupić można online, najlepiej kilka dni lub dla pewności, kilka tygodni przed wydarzeniem. Im większe miasteczko tym więcej proponowanych jest opcji biletu (np. taki z większą/mniejszą ilością odwiedzanych piwnic; większą/mniejszą ilością degustowanego wina, opcja z jedzeniem konkretnych posiłków w czasie wydarzenia – każda wersja ma oczywiście inną cenę). Wejściówki różnią się również od siebie chociażby kolorem torebek na kieliszek i jego rozmiarem, które otrzymujecie w pakiecie. W Mello oferowane są dwie opcje – degustacja klasyczna (około 10 piwnic do odwiedzenia) i degustacja z jedzeniem. 

Po przyjeździe do Mello należy udać się do odpowiedniego punktu (najczęściej w samym centrum miasteczka), gdzie otrzymujecie specjalną kieszonkę z kieliszkiem, którą zawiesza się na szyi, bilecik na którym wypisane są wszystkie piwnice do odwiedzenia, a także mapkę z ich rozmieszczeniem (*trochę jak gra w podchody, albo alkoholowy chińczyk w terenie!). 

Kiedy już dotrzecie do konkretnej piwnicy, na jej wejściu przywitają Was specjalnie wyznaczone osoby, odpowiedzialne za konkretny punkt. W Mello są to po prostu mieszkańcy miasteczka. Mam do nich niesamowity sentyment, ponieważ dzięki ich gościnności czujecie się jakbyście przyjechali do dobrych znajomych, na kieliszek wyśmienitego wina. W każdej z piwnic spróbować możecie jednego z dwóch polecanych win. Uwaga! W Mello nie sugerujcie się wykupioną przez siebie wejściówką na dokładnie 10 degustacyjnych kieliszków, ponieważ jeżeli macie ochotę wypróbować po raz kolejny danego trunku, wystarczy po prostu poprosić o więcej! Warto pamiętać, że wina, które spróbujecie to zazwyczaj nie byle jakie egzemplarze (*dla specjalistów np. wino Nera, Rainoldi, Negri, Prevostini, czy Coop. Terrazze dei Czech).

Docierając do konkretnej, wyznaczonej na mapie piwnicy, musicie pokazać bilecik, który zostaje potraktowany dziurkaczem (*przy każdej cantina osobno, dlatego ważnym jest, aby go nie zgubić!). Kolejno wchodzicie do piwnic, które są zazwyczaj nieziemsko przystrojone – gałązkami winorośli, czy też sprzętem do zbierania winogron, świecami, owocami, warzywami, które dojrzewają na jesień – bajka! Następnie proponowane są Wam dwa rodzaje wina (wybieracie jeden). W Mello wino serwowane jest przez tubylców, którzy niekoniecznie są profesjonalnymi sommelier. W większych miastach (takich jak np. Morbegno) są to jednak eksperci, którzy często opowiadają, w sposób bardzo elokwentny, o proponowanych przez nich trunkach. 

Nic na głodny żołądek 

Pamiętajcie, że w Mello degustacja nie odbędzie się na głodny żołądek! W przygotowanych na tą okazję „lokalach” (w stylu street food) serwowany jest wachlarz regionalnych dań!

Coś na słono: 

  • Polenta z ragu, grzybami leśnymi;
  • Różnego rodzaju makarony (np. typowe dla Valtelliny danie: pizzoccheri (makaron z mąki gryczanej z dodatkiem ziemniaków, kapusty, masła i sera bitto)); 
  • Salamelle (rodzaj swojskiego hamburgera);
  • Deski degustacyjne serów, wędlin;
  • Kanapki z różnego rodzaju wędlinami, serami; 
  • Sciatt (smażone kuleczki z serem valtellina casera);

Coś na słodko: 

  • Frittelle di mele (smażone jabłka w cieście);
  • Crostata (typowy placek z kruchego ciasta z nadzieniem z marmoladą);
  • Pieczone jabłka;
  • Pieczone kasztany…można by wymieniać w nieskończoność!

P. S. W tej części artykułu umieściłam kilka randomowych zdjęć z Internetu, tych najbardziej tradycyjnych dań, dla ułatwienia ich zobrazowania. 

Poza tym za free (podczas każdej degustacji), przekąsić możecie oferowane przez gospodarzy wszystkich piwnic, różnego rodzaju sery i wędliny (mogą to być np.: sery – bitto, grana padano, casera, latteria; czy wędliny – lonzino, bresaola, speck, salami, coppa). Dodatkowo kieliszek wina zagryźć możecie świeżym, domowym chlebem żytnim, czy też typową dla Valtelliny babką (często pieczoną na święta Bożego Narodzenia), o nazwie bisciola! Piecze się ją z rodzynkami, często kandyzowanymi figami i różnego rodzaju orzechami. Moja ulubiona!

To co po degustacji koniecznie należy zrobić 

Po całej degustacji polecam Wam oczywiście niezawodne wino grzane, które w chłodniejsze jesienne wieczory, w Mello smakuje najlepiej. Serwowane jest często w zaadaptowanych na to wydarzenie, nieużywanych normalnie domostwach i robione jest na ogniu prawdziwego kominka z epoki. Smakując je w tych okolicznościach i przy takiej scenerii, poczujecie się jakbyście przyjechali na weekend do Baby Jagi, za siedmioma górami i za siedmioma lasami! 

Po oficjalnej degustacji (jeżeli w ogóle można ją w ten sposób nazwać), często w stodołach Mello, czy też na głównym placu, organizowane są dyskoteki z DJ-em, w trakcie których polecam „wytańczyć” wypite wcześniej procenty. 

Gdzie nocować 

Jadąc na tego typu wydarzenie, musicie pamiętać, aby zaplanować je z noclegiem, koniecznie w Mello. Przejechanie chociażby do pobliskiego Morbegno jest dość ryzykownym przedsięwzięciem, ponieważ w trakcie weekendów Cantine, zazwyczaj wzmożone zostają patrole policyjne. 

Osobiście skorzystałam z dość swojskiej miejscówki: Intero appartamento affittato da Matteo – sam Matteo również szaleje na Cantine. Malutkie mieszkanka wynająć można chociażby przez Airbnb, w dość niskiej cenie, szczególnie w przypadku jeżeli na to wydarzenie jedziecie grupą. Decydując się na tą opcje, nie liczcie jednak na wielkie luksusy. 

Gdzie warto zjeść następnego dnia

Po dość męczącej nocy, następnego dnia polecam Wam serdecznie odwiedzić miasteczko Morbegno, w którym również organizowane są Cantine (zdecydowanie bardziej komercyjne). Dla zgłodniałych dobrym wyborem będą na pewno:

  • Agroturystyka L’Homo Selvatego ADRES
  • Osteria del Zep ADRES

Poniżej kilka moich ujęć z Cantine di Mello 2019, na które mam nadzieję wrócę i w tym roku! 

Pozdrawiam ciepło! 

Maddalena 

Dziękuję Ci za przeczytanie mojego artykułu!

Starałam się włożyć w niego całe moje serce, bo napisałam go z myślą o Tobie!

Jeżeli uważasz, że przydałby się jeszcze komuś innemu, zapraszam do udostępnienia. Będzie mi też miło jeżeli zostawisz swój komentarz tutaj na blogu, lub na Facebooku, na którym znajdziesz jeszcze więcej ciekawych treści!

Do bezpośredniego kontaktu zapraszam Cię przez e mail: wloskiwehikulczasu@gmail.com

Zobacz też

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *