CODZIENNOŚĆ

Erasmus inaczej – czyli mój subiektywny przewodnik

We wpisie tym znajdziecie kilka, a może i kilkanaście praktycznych porad na temat wymiany Erasmus+ Studia. Opisałam w nim moje doświadczenia i spostrzeżenia, z którymi oczywiście nie musicie się zgadzać. Przecież każdy podchodzi do sprawy w sposób indywidualny! 

Myślę, że Erasmus to najlepsze rozwiązanie dla osób, które chcą odkryć się na nowo, czy też utwierdzić w przekonaniu o słuszności dziedziny jaką chcą zajmować się w przyszłości. To program, który przede wszystkim uczy odpowiedzialności, radzenia sobie w trudnych sytuacjach i rozwiązywania problemów. Myślę, że nadaje się dosłownie dla każdego!

Nie ukrywam, że jednym z najlepszych krajów na studiowanie Historii Sztuki, są właśnie Włochy. Moim głównym i jedynym celem był Uniwersytet w Pawii. To w Italii obcować mogłam praktycznie na każdym kroku, ze sztuką i architekturą na przestrzeni wieków, od prehistorycznej Sardynii, aż po nowoczesny Mediolan. 

Stereotypowy Erasmus 

Już nie raz nasłuchałam się wiązanek stereotypów na temat wymian Erasmus+. Imprezujesz, pijesz, zwiedzasz, poznajesz nowych ludzi i uczysz się języka – z naciskiem na te dwie pierwsze czynności. Kilka miesięcy szaleństwa, które w wielu przypadkach kończą się niezaliczonym rokiem akademickim, od początku nie były moim głównym celem. Nie ukrywam jednak, że na wszystko trzeba znaleźć czas i bynajmniej nie potępiam luźnego podejścia do tego typu wyjazdów. Mamy przecież tylko jedną młodość! 

Każdy do wymiany podchodzi na swój indywidualny sposób, skupiając się na wybranych przez siebie zadaniach, czy też na samej rozrywce. Jednakże muszę stwierdzić, że decydując się na Erasmus+ nie nastawiajcie się na ambitne studiowanie i naukowe wyjazdy. 

Wycieczki organizowane przez koło osób zarządzających Erasmusem, skupiają się głównie na integracji studentów. Osobiście nie korzystałam z nich, ponieważ wolałam przeznaczyć mój budżet na indywidualne wypady. Nie wiem czy to „starość”, ale jak usłyszałam, że na zwiedzanie Bolonii będę miała 2h, a połowę wycieczki spędzę w hałaśliwym klubie, stwierdziłam, że w moim przypadku będą to jedynie wyrzucone pieniądze. Tym samym nie uważam się za żadnego speca, który doradziłby komukolwiek, cokolwiek na temat erasmusowkich imprez, czy wypadów.

Erasmus inaczej

Muszę przyznać, że jadąc na Erasmusa, moim głównym celem było napisanie pracy magisterskiej i zakończenie studiów, które „rozgrzebałam” w Krakowie. Nie chciałam niczego przedłużać, przekładać i wiedziałam, że nie mam czasu na wieczne studiowanie. Musiałam najnormalniej w świecie zebrać całą potrzebną mi literaturę, która znajdowała się w trzech oddalonych od siebie miastach: Mediolanie, Bergamo i Genui.

Mój temat pracy magisterskiej był dość niestandardowy i od początku stwarzał kontrowersje. Pisałam o monumentalnych cmentarzach północnych Włoch. I nie myślcie tutaj, że jestem jakaś nawiedzona, bo od początku twierdziłam, że nie jest to mój wymarzony temat, który poniekąd zasugerował mi mój promotor.

Ale zaskoczę Was! Po kilku miesiącach żmudnej pracy i skrupulatnych poszukiwań, badań w terenie, muszę stwierdzić, że te z pozoru smutne zbytki, są zdecydowanie must see na liście każdego turysty przyjeżdżającego do Mediolanu, Bergamo i Genui. Z resztą opowiem Wam o nich w kolejnych wpisach. 

Ponadto nastawiłam się na to, że po rocznej wymianie, zostanę tutaj na praktyki, a następnie będę szukała pracy właśnie w Italii. Wiedziałam, że nawiązywanie kontaktów z osobami przyjeżdżającymi do Pawii na Erasmusa, nie ma zbyt dużej przyszłości, ponieważ ci studenci po kilku miesiącach wrócą do domu, a ja zostanę tutaj sama. W związku z tym zaczęłam trzymać się z Włochami, czy też z osobami, które po prostu są mieszkańcami Mediolanu i okolic. 

Jak dojechać z Mediolanu do Pawii 

Moim głównym utrudnieniem w trakcie całej tej wymiany, było przemieszczanie się. Z racji na możliwość zamieszkana w okolicach Rho (zachodnia część Mediolanu), odległość pomiędzy moim domem, a uniwersytetem była ogromna. Nie miałam własnego samochodu, dlatego musiałam korzystać z publicznych środków transportu. To była prawdziwa przeprawa: przejechanie kilku przystanków autobusem, ponad 20 przystanków metrem, 30 minutowa podróż często spóźnionym pociągiem i 20 minutowy spacer. 

Na początku byłam w tym totalnie zielona, dlatego nie raz zgubiłam się na tej zabójczej trasie. Metodą prób i błędów musiałam opanować to cholerne metro, z którego nigdy wcześniej nie korzystałam. Cała podróż nie raz zajmowała mi jakieś 2h, a w Pawii miałam może maksymalnie 2 – 3 zajęć. Jak już decydowałam się na tego typu wyprawę, zostawałam w mieście po prostu cały dzień i siedziałam w bibliotece. 

A teraz wskazówki dla Was! 

Suma sumarum do Pawii z Mediolanu dojechać można bardzo łatwo. Najlepiej wsiąść jest w pociąg na najbardziej oddalonym na południe przystanku metra Rogoredo, czy też wcześniejszych Porta Venezia, Repubblica, Garibaldi. Należy pamiętać o tym, że po zakupie biletu (zazwyczaj kosztuje on 4 euro w jedną stronę) musicie wsiąść do pociągu S13! To ważne, ponieważ inne pociągi są szybsze i bilet kosztuje więcej. Poza tym trzeba zawsze pamiętać, że należy go skasować w specjalnych maszynach znajdujących się praktycznie na każdym przystanku (zielona skrzynka z napisem TreNord). 

To co o Erasmusie wiedzieć trzeba – techniczne porady

Plan, plan i jeszcze raz plan….

  • Na początku warto ustalić gdzie chcecie pojechać (państwo, uniwersytet), kiedy zaczyna się rekrutacja i jaki język jest Wam potrzebny. W moim przypadku na starcie należało przygotować: list motywacyjny (dobrze argumentujcie powód Waszego wyjazdu); zaświadczenie o średniej ocen z całego toku studiów (zazwyczaj musi on przekroczyć 4,0); dokument zaświadczający znajomość języka obcego (w wielu przypadkach, ale nie w każdym, jest to j. angielski na poziomie B2/C1); CV, obejmujące m. in. zainteresowania naukowe, osiągnięcia (polecam napisanie go w języku kraju, do którego planujecie pojechać, tym samym od razu zapunktujecie); referencje od pracownika naukowego (zgłoście się najlepiej do osoby, która dobrze Was zna, może być to np. promotor). 
  • Zwróćcie uwagę na terminy – nie ma co popadać w paranoje, ale należy znać datę: początku rekrutacji  (najczęściej styczeń/luty), końca rekrutacji, dostarczenia poszczególnych dokumentów i rozliczenia się z programu. 
  • Finanse – przed podjęciem jakiegokolwiek wyjazdu przemyślcie też, czy proponowane stypendium wystarczy Wam na pokrycie wszystkich kosztów. Kasa potrzebna będzie Wam na m. in.: wynajem pokoju/mieszkania/pokoju w akademiku, rachunki, jedzenie, wyjazdy organizowane przez koło studentów Erasmus+, kurs językowy, imprezy, bilety na komunikację miejską. Jeżeli stypendium jest zbyt niskie przed wyjazdem odłóżcie trochę oszczędności, czy też poproście o wsparcie bliskich. Zawsze możecie też podjąć dodatkową pracę dorywczą, w czasie całego wyjazdu. Pamiętajcie też, że na początku nie otrzymacie całego stypendium (80% kasy, a pozostałe 20% dostaniecie w momencie kiedy rozliczycie się z całego programu – po powrocie). 
  • Kiedy już zakwalifikujecie się na listę osób, które otrzymają stypendium na wyjazd, zacznijcie organizować potrzebne Wam dokumenty: wyślijcie Application form do uczelni zagranicznej; przygotujcie też wstępnie Learning Agreement for Studies (część Before the mobility); podpiszcie umowę student-uczelnia w DOSZ; dostarczcie Formularz Danych Bankowych (pamiętajcie, aby Wasze konto bankowe było w walucie Euro); dostarczcie kserokopię ubezpieczenia zdrowotnego (np. karta EKUZ); dostarczcie wpis na kolejny rok studiów; wypełnijcie tekst językowy OLS (zazwyczaj przez platformę uniwersytetu, w moim przypadku był to USOS). Wypełniając test nie przejmujcie się, kiedy uzyskacie niższy poziom niż był wymagany. To w trakcie wyjazdu będziecie się doszkalać. 
  • Należy również mniej więcej wiedzieć, jakie przedmioty realizowane są na danym uniwersytecie. Nie ukrywam, że zazwyczaj zmieniają się one z roku na rok, ale są też takie, które się powtarzają. Dlatego warto po prostu porozmawiać z osobą, która na takim wyjeździe już była. Zapytajcie przede wszystkim o: wykładowcę, przedmiot i jego indywidualny kod. Jeżeli kursy zdawane na zagranicznej uczelni nie pokrywają się z przedmiotami, które zaliczyć musicie na Waszej uczelni macierzystej, musicie liczyć się z tym, że należy je zdać w Polsce, ucząc się zdalnie. Dodatkowo zadajcie sobie podstawowe pytanie: czy do realizowanych na Erasmusie kursów chcecie podejść w sposób ambitny, czy też wolicie otrzymać zaliczenie jak najniższym kosztem. Pamiętajcie, że Learning Agreement for Studies – Before the mobility na początku pobytu za granicą możecie zmienić uzupełniając dokument During the mobilityPamiętajcie też, że przedmioty, na które ostatecznie się zdeklarujecie muszą być koniecznie zdane! 
  • Przed wyjazdem zaplanujcie również gdzie będziecie mieszkać. Może to być akademik, czy indywidualny pokój/mieszkanie. Dobrym rozwiązaniem jest przyjazd do miasta, które wybierzecie np. podczas wakacji poprzedzających wymianę. 
  • Ważnym jest też odpowiednie spakowanie się na tego typu wyprawę. Zabierzcie ze sobą tylko najpotrzebniejsze rzeczy, pakujcie się rozsądnie! Jeżeli wyjeżdżacie na Erasmusa na cały rok, wracając do domu np. na święta, możecie wymienić ubrania (w zależności od pory roku). Możliwym jest też wysłanie, czy odesłanie paczki z potrzebnymi/niepotrzebnymi rzeczami. 
  • Przyjeżdżając na Erasmusa najlepiej wyróbcie sobie kartę Erasmus+, dzięki której w wielu miejscach otrzymacie zniżki (np. w kawiarniach, restauracjach itp.). Pamiętajcie, że posiadając kartę Erasmusa, Ryanair oferuje Wam zniżkę na loty, a poza tym dodatkowa 20 kg walizka przysługuje Wam za darmo.  
  • Pamiętajcie, że przyjeżdżając do Włoch musicie też wyrobić sobie Codice Fiscale – podstawa całej egzystencji (odpowiednik naszego peselu, który potrzebny jest na każdym kroku, nawet kiedy chcecie zapisać się do biblioteki). Załatwić go można w Ufficio delle Entrate. Nie liczcie jednak na to, ze kobiety w biurze będą z Wami gadały po angielsku. 
  • Współpracujcie z biurem Erasmusa zarówno w Polsce, jak i za granicą. Nie bójcie się dzwonić i pytać! 
  • Po wyjeździe przygotujcie: Learning Agreement for Studies (After the Mobility); Transcript of Records (czyli odpowiednik dzienniczka – lista przedmiotów, które zdawaliście); Confirmation of Stay – dokument musi zawierać daty przyjazdu i wyjazdu z uczelni zagranicznej; musicie też wypełnić specjalną ankietę, dotyczącą Waszego wyjazdu, która znajduje się zazwyczaj w systemie uniwersyteckim (w moim przypadku USOS); wypełnijcie również tekst językowy (system uniwersytecki USOS).

Cała ta biurokracja i organizacja może wydawać się Wam kosmosem, ale uwierzcie mi dacie radę! Co roku robią to tysiące osób!

Kurs językowy

Język to podstawa jeżeli chodzi o wyjazd do Włoch. Po pierwsze wszystkie moje wykłady prowadzone były po włosku, musiałam też dogadać się z Włochami, a poza tym język potrzebny był mi do napisania mojej pracy magisterskiej. Wszystkie egzaminy zdawałam po włosku. Co prawda był to mój wybór, ale dzięki temu jeszcze bardziej zmobilizowałam się do nauki.

Przy każdym uniwersytecie organizowane są kursy językowe. Jednak wiedząc, że mieszkam pod Mediolanem, nie chciałam wracać z Pawii późnym wieczorem. Zdecydowałam się na kurs w Mediolanie, a dokładnie na uniwersytecie językowym IULM,  który serdecznie Wam polecam. Był on przede wszystkim: profesjonalny, intensywny, stosunkowo tani, a poza tym prowadzony przez wspaniałe wykładowczynie! To dzięki niemu poznałam też świetnych ludzi z całego świata! 

A teraz czas na Was! 

Pozdrawiam ciepło! 

Maddalena

Dziękuję Ci za przeczytanie mojego artykułu!

Starałam się włożyć w niego całe moje serce, bo napisałam go z myślą o Tobie!

Jeżeli uważasz, że przydałby się jeszcze komuś innemu, zapraszam do udostępnienia. Będzie mi też miło jeżeli zostawisz swój komentarz tutaj na blogu, lub na Facebooku, na którym znajdziesz jeszcze więcej ciekawych treści!

Do bezpośredniego kontaktu zapraszam Cię przez e mail: wloskiwehikulczasu@gmail.com

Zobacz też

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *