PODRÓŻE Z WEHIKUŁEM CZASU

Morbegno, kasztany i najstarszy sklep w mieście

Morbegno to miasteczko Valtelliny, które tradycyjnie jak co roku odwiedzam po to, aby nacieszyć się jesienną atmosferą. To jedno z najbardziej klimatycznych miejsc na spacery i degustacje tradycyjnych produktów, o tej porze roku.

Jesień w Morbegno przepełniona jest odcieniami pomarańczu, czerwieni oraz jasnych żółci, a także zapachami grzanego wina, roztopionego sera Bitto i prażących się na ruszcie świeżutkich kasztanów.

Morbegno – najlepsza, jesienna baza wypadowa

Morbegno to urocze, lombardzkie miasteczko, które odegrało ważną rolę w historii Valtelliny już w XV w. Ze względu na swoje strategiczne położenie, sprzyjało wymianie handlowej i kulturowej pomiędzy mieszkańcami Como, doliny Padu i samego Bergamo. Znajduje się jedynie 1,5 h od Mediolanu (około 100 km od centrum miasta) i jest idealną bazą wypadową dla zmęczonych zgiełkiem Mediolańczyków, poszukujących okazji do wypoczynku na łonie natury.

To miejscowość znana z Morbegno in Cantina (degustacji win Valtelliny w zabytkowych piwnicach miasta), a także Mostra del Bitto (targów sera i nie tylko…). O cantine poczytać możecie tutaj. Z kolei nazwa drugiego z wymienionych wydarzeń pochodzi od miejscowego sera Bitto, a także rzeki o tej samej nazwie, wypływającej ze wzgórza Valgeroli, która dzieli miejscowość na dwie części i malowniczo wpisuje się w krajobraz.

Castagnata kasztanobranie

Castagnata to prawdziwa atrakcja dla mieszkańców Mediolanu, która dla wielu z nas może wydawać się dość dziwnym „sportem”. Uwierzcie mi jednak, że dla osób pracujących jak mrówki w mrowisku, od rana do wieczora, zamkniętych w mediolańskich biurach i fabrykach, to prawdziwy relaks, którego z chęcią zażywają przed tą najchłodniejszą porą roku. Wtedy to czuć ostatnie ciepłe promienie słońca i podziwiać można poranki z dala od przytłaczającej, lombardzkiej mgły. Jedyne co mnie jednak dziwi, w całej tej wyprawie, to fakt, że zmęczeni pracą miastowi nawet w sobotę i niedzielę, są w stanie zerwać się o wczesnej porze po to, aby nazbierać tych prawdziwych dóbr lasu.

Pamiętajcie jednak, że istnieją kasztany jadalne i ozdobne. W Polsce spotkać można w dużej mierze tę drugą wersję, natomiast we Włoszech drzewa z jadalnymi kasztanami rosną prawie na każdym kroku, oczywiście w północnej (tej chłodniejszej) części kraju, ale też np. w Toskanii.

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o tym, że czytając w dzieciństwie książkę mojego dziadka ,,Malutka Czarownica”, zawsze byłam ciekawa smaku kasztanów, które główna bohaterka bajki kupowała na jesiennych jarmarkach. Nawet w tej kwestii Włochy mnie nie zawiodły, ponieważ właśnie tutaj, miałam po raz pierwszy możliwość spróbowania tych dość oryginalnych orzechów, które swoją drogą smakują jak słodkie ziemniaki.

Kasztany można oczywiście przyrządzać na rożnie sposoby. Chyba najlepiej smakują z rożna, wprost od jarmarcznego sprzedawcy. Można je też piec w piekarniku (nacinając odpowiednio skórkę kasztana), gotować i prażyć na specjalnej patelni z dziurami, która sprawdza się jedynie przy kuchence gazowanej (indukcja nie wchodzi w grę). Z kasztanów robi się też mąkę, z której można upiec ciasto, czy też ugotować kluski. Nie jestem specem w ich przyrządzaniu, ale do moich ostatnich odkryć należą gotowane kasztany (z goździkami i liściem laurowym), do których po obraniu ich ze skórki, dodać można bitą śmietanę i posypać cynamonem. To zdecydowanie moje odkrycie jesieni 2020 i najlepszy deser sezonu.

No, ale najważniejsze! Dość już tych kulinariów! Gdzie można tych kasztanów szukać w Morbegno? Do porannych zbiorów zdecydowanie polecam lasy wzdłuż drogi Strada Provinciale della Valgerola, dokładnie za Agroturystyką L’Homo Selvadego.

Drogheria Fratelli Ciapponi

Antica Drogheria Fratelli Ciapponi to zdecydowanie mój ulubiony, najstarszy i chyba najbardziej klimatyczny sklep w mieście. Prowadzony jest już od XIX w. przez pokolenia rodziny Ciapponi. Poza sprzedażą, to jej członkowie od dziesięcioleci zajmują się wytwarzaniem tradycyjnych produktów w tym regionie. Dzięki nim w sklepie od lat zaopatrywali się nie tylko mieszkańcy samego miasteczka, ale też okolicznych wsi.

Sklepik (a w zasadzie ogromny sklep składający się z korytarzy, korytarzyków, piwnic i piwniczek), znajduje się na Piazza 3 Novembre w Morbegno. Można w nim spędzić dosłownie całe popołudnie odkrywając po kolei kolejne zakamarki. To również swoiste muzeum, ponieważ poza kupowaniem produktów spożywczych, podziwiać w nim można różnego rodzaju antyki, sprzęt do produkcji, a także autentyczne wnętrza, piwnice domów Morbegno.

Zaopatrzyć się w nim można m. in. w: wino, likiery, grappy, a także typowe dla tego obszaru Bombardino (odpowiednik polskiego Adwokatu, z tą różnicą, że wytwarzanego na rumie); długo dojrzewające sery i wędliny (sklep zwiedzać można z deską do krojenia, na którą w zależności od upodobań – ilości, układa się kolejne kawałki serów i wędlin); polentę, pizzoccheri, suszone grzyby, owoce, zioła, przyprawy; herbaty, kawy; biscollę – tradycyjne dla tego regionu ciasto z bakaliami; a nawet szelak potrzebny do politurowania antyków. Wymieniać można byłoby bez końca…

Fiera del Bitto – targi sera

W Morbegno w tym okresie, nie można przegapić również targów sera, które odbywają się zazwyczaj wzdłuż ulic miasteczka. Wydarzenie to ma miejsce zazwyczaj w drugi i trzeci weekend października. Zakupić na nim można nie tylko sławny, wytwarzany w tej części ser Bitto i Lo Sforzato, ale też wiele innych produktów, które nie mają nic wspólnego z tymi z supermarketów. Wybierając się na tego typu targ z całego serca polecam miejscowe jabłka, których nie znajdziecie w żadnej, innej części Włoch.

W trakcie imprezy spotkać i podziwiać można również mieszkańców tego obszaru, ubranych w tradycyjne stroje, niesamowite jesienne dekoracje stworzone z dóbr natury (dyni, winorośli, grzybów), a także napić się miejscowego, ziołowego alkoholu Bràulio (najlepszego na trawienie, zaraz po posiłku).

Auditorium i antyczne freski

Będąc w Morbegno nie możecie przegapić wizyty w Audytorium – zrekonstruowanym, dekonsakrowanym kościele pw. Św. Antoniego. Zespół mimo barokowego profilu elewacji kościoła, sięga aż XV w. To w tym miejscu znajdował się kiedyś prężnie działający klasztor Dominikanów. Wnętrze kościoła składa się z pokaźnej nawy i ośmiu bocznych kaplic. W dawnej świątyni nie ma już wyposażenia liturgicznego, ale podziwiać w niej można kolorowe freski, które tworzą niesamowitą atmosferę tego miejsca. Nie ukrywam, że są naznaczone zębem czasu, jednakże dzięki kompetentnej konserwacji, w wielu miejscach zachowały się kompleksowo, aż do dzisiaj.

Niektóre cykle narracyjne są bardziej czytelne: opowiadają o Św. Katarzynie z Aleksandrii, dominikaninie Św. Piotrze, męczenniku Św. Antonim (założycielu Zakonu) i Św. Martino. Muszę podkreślić, że przy ich tworzeniu brało udział wielu artystów, których pełne imiona i nazwiska nie są znane, byli to m. in.: Ventretta, Francesco da Piuro, Ferrari, Gaudenzio, De Donati i Bernardino.

Kościół Św. Antoniego jest obecnie wkomponowany w tkankę miejską Morbegno, ale przez kilka stuleci pozostał, podobnie jak sąsiedni klasztor, odizolowany od centrum, otoczony łąkami i polami. W 1457 roku bracia otrzymali w darze od gminy starodawną kaplicę św. Marty i natychmiast przystąpili do jej powiększania i budowy klasztoru.

Na przełomie XV i XVI wieku rozpoczęła się pierwsza faza dekorowania budynków, podczas której najbogatsi mieszkańcy wybierali szanowanych malarzy do stworzenia fresków w swoich rodzinnych kaplicach. W tym okresie sławnymi gośćmi zakonu byli bł. Andrea da Peschiera, którego relikwie są przedmiotem czci w Morbegno, czy też inkwizytor Michele Ghislieri, przyszły papież Pius V.

W XVII wieku oddano do użytku nowe malowidła i sztukaterie, sufit kościoła zastąpiono sklepieniami krzyżowymi, a w pierwszym krużganku namalowano historię św. Dominika.

Cały kompleks działał aż do 1798 r., a w późniejszych latach wykorzystywany był jako koszary wojenne. Obecnie miejsce to przekształcono w aulę, w której odbywają się koncerty i imprezy kulturalne.

A teraz kilka klatek z miasta…

Pozdrawiam!

Maddalena

Dziękuję Ci za przeczytanie mojego artykułu!

Starałam się włożyć w niego całe moje serce, bo napisałam go z myślą o Tobie!

Jeżeli uważasz, że przydałby się jeszcze komuś innemu, zapraszam do udostępnienia. Będzie mi też miło jeżeli zostawisz swój komentarz tutaj na blogu, lub na Facebooku, na którym znajdziesz jeszcze więcej ciekawych treści!

Do bezpośredniego kontaktu zapraszam Cię przez e mail: wloskiwehikulczasu@gmail.com

Zobacz też

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *